wtorek, 17 stycznia 2017

Zamiast postanowień noworocznych...





Z reguły na początku stycznia podejmujemy ważne postanowienia, które mamy zamiar zrealizować w tym roku. Chcemy schudnąć, mieć wysportowaną sylwetkę i w ogóle powalić otoczenie na kolana swoim wyglądem. Zaczynamy więc walkę ze swoim ciałem i swoją psychiką... Co roku o tej porze zauważa się rekordowe ilości chętnych do dietetyka, tłumy w siłowni i kolejki na zajęcia fitness... Inwestujemy w to niemałe pieniądze i swój czas. Niestety, tylko nieliczni osiągają sukces. Większość rezygnuje po kilku miesiącach, zmęczona i sfrustrowana brakiem efektów. A tymczasem rozwiązanie jest proste. Zamiast przewracać swój świat do góry nogami, wystarczy tylko nieco zmienić sposób myślenia, zrezygnować z niektórych przyzwyczajeń i wykluczyć niektóre produkty z codziennego menu. Więc co i jak możemy dla siebie zrobić?

Nasze ciała potrzebują aktywności fizycznej. Nie musi to być od razu bieganie. Powinien to być ruch dostosowany do stanu zdrowia i naszych możliwości. Wskazany jest codzienny spacer przez około godzinę. Pomoże to nam spalić około 200 kcal. bez szczególnego wysiłku. Pamiętajcie o lekkim, przewiewnym ubraniu i wygodnych butach. Jeśli macie psa, weźcie go ze sobą, będzie to dla niego frajda. Możecie też umówić się z kimś na codzienny spacer i mobilizować się wzajemnie. Jeśli pracujecie, starajcie się wracać pieszo z pracy. Zostawcie jeden dzień w tygodniu samochód w garażu.

Słońce dostarcza nam energii do życia. Jego niedostatek lub brak to stany depresyjne i obniżenie metabolizmu oraz przybieranie  na wadze. Przebywanie na słońcu zwiększa ilość witaminy D w naszym organizmie. Latem słońca mamy pod dostatkiem i raczej chronimy się przed jego działaniem.  Natomiast zimą powinniśmy eksponować twarz i dłonie na działanie promieni słonecznych przez minimum 30 minut dziennie, najlepiej w godzinach od 12 do 15. Zimą często potrzebujemy suplementacji witaminą D.

Odpowiednia ilość snu na dobę to 7-8 godzin. Niedostateczna ilość snu powoduje spowolnienie metabolizmu organizmu, zwiększenie łaknienia i sprzyja otyłości. Nasze organy działają zgodnie z cyklicznym rytmem dobowym. Najlepiej więc jest zasypiać 2-3 godziny przed północą, żeby nasz sen był najwartościowszy. We śnie tracimy energię - 1 godzina głębokiego snu to utrata około 70 kcal.

Oddychanie to podstawa. Powietrze, którym oddychamy zawiera 21% tlenu. W niektórych regionach kraju i dużych miastach często zawartość tlenu spada poniżej 18%. Brak tlenu powoduje stres, wzmaga depresję, zwalnia się też tempo przemiany materii. Sprzyja to powstawaniu wielu chorób z nowotworami na czele. Ludzie obecnie mają mało ruchu, prowadzą siedzący tryb życia i zatracili umiejętność prawidłowego oddychania. Najczęściej oddychają tylko górną częścią klatki piersiowej. Natomiast prawidłowe oddychanie jest przeponowe. W medycynie wschodu duży nacisk kładzie się na naukę prawidłowego oddechu. Odpowiednio głęboki i spokojny oddech reguluje układ wegetatywny, dzięki czemu jest zachowana równowaga organizmu. Badania wykazały, że osoby otyłe tracą na wadze, kiedy regularnie 2 razy dziennie oddychają głęboko przez 10 minut.

Sauna to dobry sposób na oczyszczenie skóry. Powoduje przyspieszenie metabolizmu i stymuluje uwalnianie komórek tłuszczowych. Następuje szybsze usuwanie toksyn i produktów przemiany materii. Wypocenie się w saunie połączone z zimną kąpielą zwiększa odporność organizmu. Seans 30 minutowy pomoże nam stracić około 300 kcal.

Odpowiednie nawodnienie. Jest ważne do utrzymania wszystkich procesów życiowych na stabilnym poziomie. Średnio człowiek potrzebuje 1,5 litra wody na dobę, taki jest bilans wodny organizmu. W czasie wysiłku fizycznego, upałów i w czasie choroby z gorączką zwiększamy ilość wypijanych płynów, ponieważ tracimy ich więcej. Zaleca się picie wody źródlanej, średniozmineralizowanej, herbat ziołowych, naturalnych soków owocowych i warzywnych rozcieńczonych wodą. Należy unikać odwadniającego alkoholu, kawy i mocnej herbaty oraz wszystkich słodzonych i gazowanych płynów, soków, napojów energetycznych. Zakłada się, że do przyswojenia 1 kcal. z pożywienia organizm potrzebuje 1 ml. wody.

Regularne i wartościowe odżywianie.  Wskazane jest spożywanie niezbyt obfitych posiłków w regularnych odstępach czasu.  Zaleca się 5 posiłków w ciągu dnia (w tym 3 główne - śniadanie, obiad, kolacja i 2 przekąski). Posiłki powinny być przyrządzane z produktów świeżych z unikaniem nadmiernej ilości tłuszczu, cukru i soli. Najlepiej, gdy używamy produktów sezonowych, lokalnych. Są wartościowe i tanie. Zimą korzystajmy z warzyw kiszonych. Zawierają bakterie probiotyczne, witaminę C i dużo błonnika. Spożywajmy w ciągu dnia 5 porcji warzyw i owoców. Nasza dieta powinna zawierać pełnowartościowe białko zwierzęce: mięso, ryby, jaja, nabiał oraz białko roślinne zawarte w roślinach strączkowych. Zasmakujmy w pełnoziarnistych wypiekach, razowych makaronach i wartościowych kaszach. Należy unikać przetworzonej żywności, zawierającej polepszacze smaku, konserwanty i barwniki. 

opracowanie D.Woźniak

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Zimowa kremowa biała zupa z fenkułu. Zupa - najlepsze danie na zimne dni


Zupa to idealna potrawa. Dlaczego? Bo jest smaczna. Jest łatwa wykonaniu. Dzięki użyciu warzyw sezonowych jest stosunkowo tania. Dostarcza wielu witamin i minerałów. Syci na długo, dzięki zawartości błonnika. Rozgrzewa. Doskonale nawilża organizm. Dzisiaj proponuję Wam zupę z fenkułu. Jest idealnie kremowa, aromatyczna i po prostu pyszna. Biała zupa na śnieżną zimę. Polecam 


  • 1 bulwa fenkułu
  • 1 duży ziemniak
  • kawałek bulwy selera
  • 1 mała cebula
  • 2 łyżki masła klarowanego ( do smażenia)
  • 3 łyżki mleka kokosowego
  • 500 -700 ml. wody lub bulionu
  • nasiona sezamu czarnego, czarnuszki lub czarnej gorczycy
W rondlu rozgrzać masło i podsmażyć na nim posiekaną cebulę ale jej nie rumienić. Dodać pokrojony fenkuł i jeszcze kilka minut podsmażać razem. Do rondla dodać obrany, pokrojony ziemniak i kawałek bulwy selera. Wlać wodę. Gotować pod przykryciem około 30 minut aż warzywa będą miękkie. Zupę zmiksować i doprawić do smaku solą i pieprzem. Do zupy dodać mleko kokosowe, wymieszać. Zupę rozlać do miseczek. Każdą porcję udekorować gałązką kopru i posypać wybranymi nasionami. Smacznego.



niedziela, 15 stycznia 2017

Zupa selerowo - marchewkowa z kuskusem. Czego potrzebujemy zimą?


Jeśli narzekacie na zimę, poznajcie jej zalety i pomyślcie o niej z sympatią... Jest to pora roku dająca nam dużo pozytywnych doznań. Pomyślcie, ile ludzi na świecie nie widziało nigdy śniegu. Nie wiedzą, jak fajnie jest ulepić bałwana i zjechać z górki na sankach. Ile osób w swoim życiu nie doznało uczucia zmarzniętych dłoni i nosów. Mróz, śnieg, wichury... nie twierdzę że to jest to, za czym wszyscy powinniśmy tęsknić. Jednak zima ma swoje pozytywne oddziaływanie na nas. Jakie? Pozwala nam zwolnić tempo życia, odpocząć. Po intensywnym lecie przechodzimy metamorfozę dojrzewania jesienią do odpoczynku w okresie zimowym. Korzystamy ze zgromadzonych w ciele zapasów energii jak z dobrze zaopatrzonej spiżarni. Dni są krótsze, żebyśmy mogli mieć więcej czasu dla siebie, więcej spędzać w domu z rodziną. Zajmujemy się spokojnymi pracami. Więcej leżymy na kanapie z książką lub z przyjemnością oglądamy telewizję. Nasze ciała bronią się przed niepotrzebną utratą energii. Mamy mniejsza potrzebę aktywności. Utrzymujemy ciała w cieple, dostarczamy pokarmu i pozwalamy sobie na odpoczynek. I tak powinno być. Nie robimy nic na siłę. Może trochę w tym lenistwie obrastamy w tłuszczyk, ale stracimy te zapasy wraz z nadejściem pierwszych dni wiosny, kiedy nasze ciała automatycznie przestawia się na szybsze spalanie. Nie zaczynajmy diet odchudzających w okresie zimowym. Uważajmy jednak na to co jemy. Nie przesadzajmy z nadmiernymi ilościami, tłuszczem i cukrem. A co jest wskazane w naszej diecie? Zimą powinniśmy jeść potrawy rozgrzewające, sycące, bogate w błonnik i pełne witamin. Idealną potrawą a do tego prostą w przygotowaniu jest zupa warzywna. Polecam za zimowy obiad:
  • 300g. marchwi
  • 4 łodygi selera naciowego
  • 750 ml. wody lub bulionu
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 liść laurowy, 2 kulki ziela angielskiego
  • 2 - 4  łyżki kaszy kuskus
  •  oliwa lub masło ( po 1 łyżeczce na porcję) 
Warzywa oczyścić, umyć i pokroić na mniejsze kawałki. Zalać wodą lub bulionem, dodać liść laurowy i ziele angielskie. Gotować do miękkości warzyw ( około 30 minut). Zupę zmiksować. Do gorącej zupy dodać kaszę kuskus, wymieszać i zostawić na 10 minut. Po tym czasie zupę podgrzać ( jeśli jest zbyt chłodna) i podawać. Każdą porcję zupy polać 1 łyżeczką oliwy lub dodać surowe masło dobrej jakości. Tłuszcz jest potrzebny w celu przyswojenia witamin w nim rozpuszczalnych, czyli A, D, E.
Smacznego 



sobota, 14 stycznia 2017

Ziemniaczane kotlety z pieczarkami i szczypiorkiem. Dlaczego warto jeść ziemniaki




Nie ulegajcie modom żywieniowym i dietetycznym. Pamiętajcie że wszystkie produkty żywnościowe są dla nas dobre pod warunkiem,że zachowujemy umiar w jedzeniu. Do niedawna nasz poczciwy ziemniak był oceniany jako tuczący bo pełen węglowodanów... Tymczasem ta niepozorna bulwa jest bardzo wartościowa. Zawiera węglowodany, to prawda, ale nie zakwasza organizmu jak inne produkty. Wręcz przeciwnie, ma działanie zasadotwórcze. Jednoczesnie dostarcza nam makroelementów i witamin. Zawiera na przykład dużo witaminy C :) chociaż nie podejrzewalibyście go o to. Obecnie ziemniaki goszczą nawet na stołach sportowców. Dlaczego? Bo idealnie likwidują stany zapalne i urazy tkanki mięśniowej. Poprawiają funkcjonowanie układu nerwowego. Zawierają cenny potas i wapń. Pisałam już o właściwościach ziemniaków w poście: 
Ja ziemniaki bardzo lubię. To tani, smaczny i zdrowy produkt. Dostępny przez cały rok. Warto z ziemniakami eksperymentować w kuchni. Pasują do wszystkiego - od zup po dania główne i dodatki do posiłków i przekąski. Chociaż frytek i chipsów powinniśmy unikać ze względu na dużą ilość tłuszczu użytego do ich przygotowania. Chyba, ze będą to smakołyki z piekarnika :) 
Dzisiaj przepis na kotlety z pieczarkami i szczypiorkiem:
  • 1000g ziemniaków
  • 300g pieczarek
  • 1 cebula
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1 jajko
  • bułka tarta do panierowania (Uwaga! w diecie bezglutenowej kaszka kukurydziana lub inny zamiennik)
  • sól, pieprz do smaku
  • olej do smażenia
  • dodatki do kotletów: surówka z kapusty czerwonej. sos jogurtowy



Ziemniaki obrać i ugotować do miękkości. Odcedzić i odparować. Ciepłe rozgnieść lub przecisnąc przez praskę. Cebulę posiekać, podsmażyć na łyżce oleju. Dodać pokrojone pieczarki. Smażyć aż pieczarki stracą całą wodę. Usmażone pieczarki z cebulą dodać do ziemniaków. Dołożyć pokrojony szczypiorek. Wbić jajko. Doprawić sola i pieprzem. Wymieszać. Formować okrągłe kotlety. Obtoczyć je w bułce tartej lub kaszce kukurydzianej ( dieta bg). Smażyc na rozgrzanym oleju aż będą rumiane. Osączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku. Podawać z surówkami i sosem jogurtowym lub ketchupem. Smacznego

niedziela, 8 stycznia 2017

Piersi z kaczki pieczone z fenkułem i pomarańczami. Kaczka na zimowy obiad




Dotarła do nas prawdziwa zima. Śniegu spadło około pół metra. Wszyscy panowie z naszej kamienicy "zabawiają się" szuflowaniem białego szaleństwa po kilka razy dziennie... A mróz na dworze uczciwie szczypie w nosy i policzki. Wczoraj wieczorem raczylismy się grzanym winem i herbatą z przyprawami korzennymi. Uwielbiam te aromaty zwłaszcza teraz, gdy potrzebujemy ciepła i rozgrzewajacych przypraw. W poprzednim poście pisałam o goździkach, cynamonie, kardamonie. imbirze i gałce muszkatołowej. Ten post wzbudził Wasze duże zainteresowanie. Podaję link do tego posta Jak przyprawy korzenne wpływają na nasz organizm - przeczytajcie. A przyprawy korzenne pasują nie tylko do słodkich potraw i napitków. Dzisiaj na obiad przygotowałam pieczone piersi z kaczki doprawione właśnie odrobiną imbiru. Kaczka w pomarańczach w towarzystwie fenkułu o anyżowym zapachu i słodkim smaku. Niesamowite, rozgrzewające danie. Idealne na zimowy obiad. Polecam 
  • 2 filety z piersi kaczki ze skórą
  • 1 fenkuł
  • 2 pomarańcze
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka oleju
  • sól, pieprz
  • szczypta imbiru
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1/2 szkl. wody
  • 1 płaska łyżeczka skrobi ziemniaczanej
Mięso umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Z jednej pomarańczy wycisnąć sok. Do soku dodać miód, sól i pieprz oraz imbir i tymianek. W marynacie zanurzyć mieso ( tak, aby było przyprawione ze wszystkich stron). Przykryć naczynie folią i wstawić do lodówki na noc. Przed pieczeniem wyjąć z lodówki godzinę wcześniej. Naczynie żaroodporne wyłozyć plastrami fenkułu i pomarańczy ( uwaga, trzeba dokładnie umyć skórkę). Na patelni rozgrzać olej. Obsmażyć mięso ze wszystkich stron. Mięso ułozyć na warstwie fenkułu. Polać pozostałą marynatą. Naxczynie nakryć pokrywką. Piec około 1 godzinę w 190 oC. aż mięso będzie miękkie. Potem zdjąć pokrywkę i dopiec przez 5 -10 minut żeby skórka była chrupiąca. W czasie pieczenia mięso polewać wytworzonym sosem. Upieczone mieso wyjąć z naczynia na półmisek i odstawić na kilka minut. Sos od pieczenia zlać do rondelka i zagęścić mąką ziemniaczaną rozmieszaną w wodzie. Kaczkę pokroić na plastry. Podawać z dodatkiem fenkułu i sałatki z czerwonej kapusty doprawionej na słodko - kwaśno. 



sobota, 7 stycznia 2017

Smażone klopsiki z indyka z ryżem kurkumowym i jarzynką z liści kalarepy i rzodkiewek




Przepis inspirowany prostotą i smakiem :) Polecam
  • 500g. mielonego mięsa z indyka
  • 1 jajko
  • 3 łyżki bułki tartej
  • 1 mała cebula
  • sól, pieprz
  • ziele oliwkowe ( ewentualnie koper)
  • 2-3 łyżki oleju do smażenia
  • 100g ryżu
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • jarzynka z liści kalarepy i rzodkiewek.  Przepis tutaj KLIK
Wykonanie klopsików jest proste. Mieso należy dokładnie wymieszać z jajkiem, posiekaną cebulką, bułką, posiekaną zieleniną i przyprawami. Uformować kulki wielkości orzecha włoskiego. W czasie lepienia kulek, zwilżać dłonie wodą. Na dużej patelni rozgrzać olej. Smażyć od razu całą partię klopsików. Potrząsać patelnią co jakis czas, żeby klopsiki zrumieniły sie ze wszystkich stron. Ryż ugotować na sypko. Jeszcze ciepły posypać kurkumą i wymieszać. Jarzynkę przygotować według przepisu: http://twins-pot.blogspot.com/2017/01/dlaczego-zima-nasz-organizm-domaga-sie.html.  
Na talerz ułozyć porcje jarzynki. Na wierzchu położyć kulkę ryżu. Dookoła ułozyc klopsiki. Udekorować rzodkiewkami i zielem oliwkowym lub według własnego uznania. Życzę Smacznego.






piątek, 6 stycznia 2017

Dlaczego zimą nasz organizm domaga się roślin zielonych? Dlaczego nie wyrzucam liści kalarepy. Jak zrobić jarzynkę z młodych liści kalarepy i rzodkiewek.




Jesienią i zimą mało czasu spędzamy na dworze. Dni są pochmurne i  krótkie. Często brakuje nam słońca. Większość z nas ma gorsze samopoczucie, niższą odporność i większą podatność na infekcje. Wspomagamy się suplementami i ulegamy reklamom różnych specyfików, które nam maja poprawić stan skóry, włosów, paznokci... Polepszyć samopoczucie czy dodać energii. Ludzie! Nie dajcie się wkręcić! Nie ma cudownych suplementów! Trzeba korzystać z produktów, które naturalnie zawierają makro i mikroelementy, błonnik i  witaminy. Tylko takie są w naturalny, niewymuszony sposób przyswojone przez nasze ciała. Oprócz przypadków naprawdę wymagających suplementacji, w większości jesteśmy zdolni prawidłowo funkcjonować jedząc prosto i zdrowo. Doskonałe na zimę są kiszonki. Zawierają dużo witaminy C dającej odporność, kwas mlekowy poprawiający funkcjonowanie jelit, i dobroczynny błonnik. Kiszonki są przygotowane z tanich warzyw, które dojrzewały w naszym klimacie. Kapusta kiszona, ogórki kiszone, sok z kiszonych buraków. Możemy je spożywać na surowo jak też po ugotowaniu. Te trzy warzywa także świeże są niezastąpioną skarbnicą zdrowia w okresie zimowym. Jednak zimą pragniemy też warzyw zielonych. Dlaczego? Bo nasze organizmy spragnione promieni słonecznych, chcą ich namiastkę znaleźć właśnie w produktach fotosyntezy, czyli tam, gdzie jest chlorofil. Słońce ma ogromny wpływ na nasz organizm a chlorofil daje nam taką moc. Chlorofil jest nazywany krwią roślin. Jego cząsteczka jest podobna do cząsteczki hemoglobiny.  Dlatego tak łatwo nasz organizm korzysta z bogactwa pokarmu roślinnego. 
Od wiosny do jesieni staram się kupować warzywa na targu. Jednak zimą korzystam z marketów. Szukam warzyw i owoców polskich producentów. I uwierzcie mi, jest ich bardzo dużo, co mnie cieszy ogromnie. dziwi mnie natomiast fakt, że ludzie pozbywają się od razu w sklepie części tych zakupionych warzyw... Odrzucają bezmyślnie liście kalafiora, brokułu, kalarepy, buraka, rzodkiewki... Wiele osób krojąc w domu por, wyrzuca zieloną twardą część liści. W ten sposób pozbywamy się tych  części roślin, które wyłapały najwięcej energii słonecznej i są bardzo wartościowe. Dlatego ja wykorzystuję świeże, zielone liście kalarepy i rzodkiewek. Przygotowuję z nich farsz do naleśników ( jak ze szpinaku) lub prostą jarzynkę na obiad. Zapraszam po przepis :)



Kalarepa zawiera w liściach 2 razy więcej składników odżywczych niż w tzw. "jabłku". 100g. kalarepy pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę C.  W kalarepie znajdziemy też witaminy A,  B1, B2, B5, B6, C, E, K, PP, składniki mineralne: wapń, potas, sód, fosfor, magnez, żelazo, miedź, jod, mangan, kwasy: foliowy, pantotenowy, jabłkowy, nikotynowy, szczawiowy, trochę karotenów, błonnik, węglowodany. Kalarepa to niskokaloryczne warzywo - tylko 27 kcal/ 100g. 
Przepis na jarzynkę z liści kalarepy, rzodkiewek:
  • liście bez ogonków ( z 2 kalarepek i 1 pęczka rzodkiewek)
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól. pieprz, gałka muszkatołowa ( odrobinę)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 cebula
  • 1-2 łyżki oleju
  • zioła świeże lub suszone - tymianek, cząber, koper
  • 1 łyżka masła ( opcjonalnie)
Umyte, osuszone liście pokroić. Czosnek posiekać i rozetrzeć z solą. cebule pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać olej. Podsmażyć cebulę, dodać czosnek i pokrojone liście. Smażyć chwilę, mieszając. Dodać przyprawy, skropić sokiem z cytryny. Przykryć patelnię pokrywką. Dusić 3-5 minut na bardzo małym gazie. Na koniec można dodać surowe masło dla podniesienia smaku :) Posypać świeżymi ziołami. Smacznego


wtorek, 3 stycznia 2017

Jak przyprawy korzenne wpływają na nasz nastrój i stan zdrowia i przepis prosto z Kairu na zimową, rozgrzewającą herbatę

Prawa autorskie Fotolia

 
Przyprawy to historia ludzkości… Kiedyś smak „korzenny” znaczył ostry, palący pikantny. Potrawa doprawiona korzeniami znaczyło tyle, co szczodrze posypana różnymi przyprawami. Za co je cenimy obecnie? Jaką rolę spełniają w naszym menu? Definicja przypraw mówi, że nie mają one wartości odżywczej, ale charakteryzują się specyficznymi walorami sensorycznymi i mogą wywierać korzystny wpływ na nasze zdrowie. Co decyduje o właściwościach przypraw? Są cenione, bo zawierają lotne olejki, kwasy eteryczne, alkaloidy, żywice, związki siarki, flawonoidy. Zanim przyprawy korzenne zostały docenione w kuchni, służyły ludziom jako leki oraz były składnikami świętych olejów i kadzideł. Kardamon, goździki, imbir, cynamon i szafran stosowano jako afrodyzjaki już w starożytnej Syrii i Egipcie. Przyprawy korzenne kryją w sobie zgoła magiczną moc. Ich zapach  czyni uroczystą atmosferę nie tylko w okresie świątecznym. Kształt uroczych gwiazdek anyżu, intrygujących główek goździków, gładkich ruloników kory cynamonowca czy szlachetnych lasek wanilii kojarzy się z dobrobytem, spokojem i ciepłem rodzinnego domu.
Anyż gwiazdkowy ma korzenny, słodkawy smak. Wywiera korzystny wpływ na organizm dzięki olejkom lotnym, żywicom, taninom i cukrom. Pobudza apetyt i reguluje trawienie, działa rozkurczowo. Ma działanie wykrztuśnie. Wspomaga laktację u kobiet karmiących. Łagodzi bóle migrenowe.
Cynamon ma smak gorzkawy i słodki jednocześnie. Jest stosowany w leczeniu przeziębień, działa rozgrzewająco i antyseptycznie. Podnosi odporność organizmu i pomaga w stanach ogólnego osłabienia. Poprawia ukrwienie i stan skóry. Poprawia apetyt i przyspiesza trawienie. Reguluje poziom cukru we krwi. Pomaga w odchudzaniu i zapobiega nagłym napadom głodu. Pobudza procesy myślowe.
Gałka muszkatołowa ma smak słodko - gorzki.  Zawiera dużą ilość lotnego olejku, skrobię, pektyny, barwniki i mirystycynę, która w dużych ilościach może mieć właściwości narkotyczne. W medycynie ludowej gałkę stosuje się jako lek na reumatyzm, wzdęcia, zapalenie oskrzeli.
Goździki mają słodki zapach oraz korzenny, lekko piekący smak. Mają silne właściwości odkażające. Poprawiają trawienie i łagodzą objawy niestrawności. Olejek goździkowy łagodzi ból zębów. Występujący w goździkach eugenol obniża poziom wolnych rodników, przez co ma działanie antynowotworowe. Napar z goździków obniża ciśnienie krwi i działa uspokajająco, reguluje poziom cholesterolu we krwi.
Imbir ma ostry smak, działanie rozgrzewające, poprawia krążenie, zapobiega tworzeniu się zakrzepów. Obniża poziom cholesterolu. Ma właściwości silnie odkażające,  zalecany jest w przebiegu infekcji wirusowych i bakteryjnych. Ma działanie przeciwbólowe, przeciwdziała mdłościom i wymiotom (skuteczny i bezpieczny w łagodzeniu skutków chemioterapii). Nie jest natomiast wskazany w okresie laktacji oraz w przypadku wrzodów żołądka i dwunastnicy oraz przy refluksie.
Kardamon ma ostry, korzenny a jednocześnie słodki smak oraz cytrynowy zapach. Ma właściwości antyseptyczne, łagodzi bóle i  dolegliwości reumatyczne. Leczy zapalenia jamy ustnej.
Opracowanie D.Woźniak






Przepis Joli z Kairu na zimową herbatę ( na 4 osoby):
  • czarna herbata sypana - 4 łyżeczki ( lub 4 saszetki)
  • gwiazdki anyżu - 4 szt
  • kardamon - 2 szt
  •  cynamon - 1 laska
  • 1 pomarańcza pokrojona w plastry
  • 2 pomarańcze na sok
  • imbir świeży - 4 plasterki
  • goździki
  • cukier trzcinowy
  • 1 l. wody
Pomarańczę wyszorować szczoteczką pod gorącą wodą. Osuszyć i pokroić w plastry. W każdy plaster wcisnąć po kilka goździków. Z dwóch pozostałych pomarańczy wycisnąć sok. Dzbanek wyparzyć gorącą wodą. Wsypać herbatę i dodać przyprawy korzenne. Herbatę zalać gorącą wodą ( około 95oC). Zaparzać 3 - 5 minut. Herbatę rozlać do kubków, uzupełnić sokiem  pomarańczowym. Posłodzić według własnych upodobań. Do każdego kubka włożyć po 2 plastry pomarańczy z goździkami. Smacznego :)



niedziela, 1 stycznia 2017

10 ulubionych przepisów czytelników Twins Pot w 2016. Witaj Nowy Roku !!!


Witaj Nowy Roku!!! 
Właśnie budzi się po najgłośniejszej nocy 2016 roku najcichszy dzień roku 2017. Jeszcze nie zastanawiam się, jaki będzie, co mi przyniesie... W ciszy poranka delektuję się kawą i przeglądam gazety. Cieszę się, że nastąpił w końcu koniec tego "nakręcenia" przedświątecznego :) Z roku na rok, utwierdzam się w przekonaniu, że można bardziej na luzie podchodzić do niektórych sytuacji. Że można, ale nie trzeba nic na siłę... Że trzeba łamać stereotypy i mieć nowe podejście do różnych spraw i sytuacji. Że można mniej ale lepiej. I że trzeba oderwać się od tego wszystkiego, co nas blokuje i nie daje satysfakcji. Żyjmy więc w Nowym Roku na naszych warunkach. Cieszmy się każdym dniem. Dawajmy szczerze i bierzmy z radością... 
Wszystkim sympatykom, znajomym i czytelnikom mojego bloga dziękuję za miłe chwile razem. Jako podsumowanie kolejnego roku mojej pasji i pracy blogowej, lista 10 najpopularniejszych przepisów:











piątek, 30 grudnia 2016

Sprytne podejście do alkoholu, czyli ... co nas nie zabije, to nas wzmocni...?




Święta już za nami, ale to nie koniec dobrej zabawy. Zaraz powitamy Nowy Rok, więc impreza sylwestrowa tuż, tuż… Potem długi karnawał obfitujący w bale i prywatki. Większości imprez towarzyszy obficie zaopatrzony bufet. Znane powiedzenie mówi, że jak bawić się, to na całego! Tylko jak obudzić się następnego ranka po imprezie bez żadnych dolegliwości? Co zrobić, gdy jednak „przegięliśmy” i kac nas dopadł?


Trzeba pamiętać, że gdy pijemy alkohol, wchłania się on już w ustach i w przełyku. Następnie wędruje do żołądka i jelit. Alkohol dostaje się do układu krwionośnego i krąży po całym organizmie. Większość alkoholu jest rozkładana w wątrobie, gdzie dociera z krwią. Pierwszym produktem rozkładu alkoholu jest związek chemiczny o nazwie aldehyd octowy. To on właśnie powoduje nieprzyjemne objawy, zwane kacem - rozszerzenie naczyń krwionośnych i zaczerwienienie skóry, uczucie intensywnego ciepła, pulsujący ból głowy, pocenie się, zawroty głowy i nudności…


Czy kaca można „wyleczyć”? Niestety, nie. Kac będzie trwał, dopóki aldehyd octowy nie zostanie rozłożony i wydalony z organizmu. Można jedynie zminimalizować nieprzyjemne objawy. Skorzystajmy ze sprawdzonych, naturalnych metod:
  • Pij regularnie przez cały dzień wodę, najlepiej niegazowaną wodę mineralną, wodę z sokiem cytryny lub octem jabłkowym. Jednym ze skutków spożywania etanolu jest odwodnienie i utrata witaminy C.
  • Wypij sok z kiszonej kapusty lub buraków ewentualnie wodę z kiszonych ogórków. Kiszonki są bogate w potas, wapń, żelazo oraz witaminy, zwłaszcza witaminę C i witaminy z grupy B w związku z tym uzupełniają niedobór minerałów i witamin utraconych przez organizm. Ponadto zawarte w kiszonkach bakterie probiotyczne pozytywnie wpływają na osłabioną florę bakteryjną jelit i pomagają w oczyszczaniu organizmu z toksyn.
  • Wypij sok z pomidorów. Pomidory zawierają dużo potasu, który jest potrzebny do normalizacji pracy serca, prawidłowego przewodnictwa nerwowego i funkcjonowania mięśni.
  • Uzupełnij niedobory witamin i minerałów. Pij soki owocowe (sok pomarańczowy i porzeczkowy mają najwięcej witaminy C) i warzywne rozcieńczone wodą.
  • Pij herbatę ziołową z miętą, imbirem lub rumiankiem. Pomoże to złagodzić mdłości i zawroty głowy.
  • Dodaj miód do wody, którą pijesz. Dzięki zawartości cukru – fruktozy, miód wspomaga metabolizm i oczyszczanie zatrutego alkoholem organizmu. Jednym ze skutków spożywania etanolu jest spadek poziomu glukozy we krwi wskutek zwiększonej przemiany materii.
  • Zjedz jogurt naturalny lub wypij kefir. Fermentowane produkty mleczne wspomagają wchłanianie cukrów.
  • Weź letnią kąpiel lub zrób niezbyt gorący prysznic. Oczyścisz skórę z toksycznych produktów powstałych z rozkładu alkoholu. Rozluźnisz mięśnie i zrelaksujesz się.
  • Idź na spacer. Oddychaj głęboko. Oczyścisz i dotlenisz organizm. Pozbędziesz się bólu głowy i rozruszasz mięśnie.
  • Wyśpij się. Nie żałuj sobie relaksu i zrób nawet kilka drzemek w ciągu dnia.
  • Zjedz śniadanie i wartościowy, lekkostrawny posiłek w ciągu dnia. Najlepsza jest zupa warzywna, niezbyt tłusty rosół, zupa pomidorowa,  ogórkowa czy barszcz z buraków.


Alkohol jest znany ludzkości od tysięcy lat. Posiada wszechstronne zastosowanie w medycynie, kuchni i stanowi tzw. „używkę towarzyską”. Spirytus używany jest od dawna jako środek dezynfekujący rany, środek znieczulający w medycynie, sporządza się na nim nalewki lecznicze i pobudzające apetyt. Jednak jak wszystko, co używane w nadmiarze, może nam zaszkodzić. Butelka 700ml. spirytusu zawiera śmiertelną dla człowieka dawkę etanolu.


„ Wszystkie substancje to trucizny; nie ma wśród nich żadnej, która nie byłaby trucizną. Tylko dawka odróżnia truciznę od lekarstwa” (Paracelsus 1493-1541)


Wiec, jak przewidział to Paracelsus „zwiększenie dawki dowolnej substancji chemicznej (w tym przypadku alkoholu) prowadzi do nasilenia objawów, aż do momentu pojawienia się negatywnych i nieprzyjemnych skutków”. Słynny farmakolog wyróżnił kilka stadiów zatrucia alkoholowego, nazwanych przez niego „czterema oznakami D”
  • Oszołomiony i zachwycony ( Dizzy and Delightfull) stężenie we krwi 100 mg/100ml
  • Pijany i chuligański ( Drunk and Disorderly) stężenie we krwi 200mg/100ml
  • Pijany „w trupa” ( Dead Drunk) stężenie we krwi 300mg/100ml
  • Zagrożony zgonem ( Danger of Death) stężenie we krwi 400mg/100ml
Szybkość usuwania alkoholu z krwi jest różna u różnych osób. Wynosi około 8mg/100ml krwi na godzinę u osób niepijących. Natomiast osoby często używające alkoholu mogą się oczyszczać z szybkością 39 mg. na 100ml. krwi na godzinę. Czyli 1 jednostkę alkoholu osoba niepijąca wydali w czasie około 3 godzin, natomiast osoba często pijąca może to zrobić w ciągu 30-40 minut.


Ile alkoholu jest w alkoholu?  Lampka wina 11% (o pojemności 100ml), kieliszek wódki 43% (o pojemności 25 ml) i piwo 3,8 % ( o pojemności 300ml) zawierają podobną ilość czystego alkoholu etylowego czyli 9 g.


Czy wszyscy ludzie reagują w taki sam sposób na alkohol? Okazuje się, że nie ma na to reguły. Decydują o tym indywidualne właściwości osobnicze, genetyczne, płci i rasy. Zauważa się, że kobiety przyswajają do krwi więcej alkoholu niż mężczyźni. Związane to jest z ich niższą masą ciała i większą zawartością tkanki tłuszczowej w porównaniu do mięśni. Mężczyźni z reguły mają więcej wody w tkankach. Poza tym mężczyźni wytwarzają więcej enzymu rozkładającego alkohol - dehydrogenazy alkoholowej. Badania wykazują, że aktywność i ilość dehydrogenazy alkoholowej u człowieka zmienia się w ciągu dnia i w środkowej jego części jest najniższa. Zauważa się także różnice w podatności na  działanie alkoholu ludzi różnych ras. Wielu Japończyków i rdzennych mieszkańców Ameryki jest bardzo podatnych na działanie alkoholu. U nich genetycznie dehydrogenaza alkoholowa rozkłada alkohol o 70% wolniej niż u przeciętnego przedstawiciela rasy białej. Niektórzy Azjaci odziedziczyli enzymy o zmniejszonej aktywności, wskutek czego aldehyd octowy gromadzi się w ich organizmach i powoduje przykre dolegliwości. Natomiast niektórzy ludzie (zarówno Azjaci jak i biali) odziedziczyli bardzo aktywny enzym, który bardzo szybko  rozkłada alkohol. Dla tych osób spożywanie alkoholu w mniejszym stopniu wiąże się z przykrymi dolegliwościami.
Jak umiejętnie korzystać z alkoholu:
  • Odpocznij przed imprezą. Wyśpij się, osoby zmęczone są mniej odporne na alkohol.
  • Nigdy nie pij alkoholu na pusty żołądek. Zjedz potrawę zawierającą tłuszcz, spowolni to wchłanianie alkoholu. Awaryjnie może to być nawet kilka orzechów.
  • Zdecyduj się na jeden rodzaj alkoholu. Nie praktykuj mieszania trunków. Unikaj alkoholi, które prawdopodobnie najczęściej powodują kaca: niektóre gatunki czerwonego wina jak porto oraz niektóre wyroby spirytusowe jak brandy czy rum. Natomiast spożycie czystej wódki, raczej powoduje łagodniejsze objawy.
  • Nie popijaj alkoholu gazowanymi napojami i nie dodawaj ich do drinków. Dwutlenek węgla zawarty w napojach przyspiesza wchłanianie alkoholu do krwi.
  • Pij niegazowaną wodę pomiędzy kolejnymi porcjami alkoholu.
  • Rób przerwy między kolejnymi drinkami (optymalnie 20 minutowe )
  • Nie trzymaj alkoholu w ustach dłużej niż to konieczne do przełknięcia, nie pij też przez słomkę (alkohol wchłania się wtedy bardzo szybko).
  • Ogranicz palenie papierosów, gdy pijesz alkohol (chociaż dla palaczy może to być problem). Nikotyna potęguje efekt zatrucia alkoholowego