niedziela, 12 maja 2013

Pchli Targ... czyli moja słabość do staroci...



Myję szyby... okien o których czas zapomniał... W mieszkanku wysoko, ponad koronami starych lip. Z góry spoglądam na gałęzie, wśród których uwijają się ptaki. Przynoszą gałązki, piórka, papierki. Poprawiają swoje mieszkanie, dopieszczaja i czyszczą. Całkiem jak ja :) Bo stare jest sprawdzone, wygodne i piękne... jeśli włoży się w sprzątanie i urządzanie dużo pracy i serca... Jeśli zachowa się ten stary klimat i styl. Moja piękna, stuletnia podłoga ukryta pod warstwami płyty pilśniowej i farby... w końcu zaczęła oddychać... mam wrażenie że żyje, że zaczęło jej bić stare, drewniane serce... Jest taka piękna !  Ściany w kolorze starej bieli odbijają promienie słońca wpadające przez okna. A pod sufitem zawiesiłam stylowy żyrandol... Żyrandol wygrzebany w sklepie ze starociami. Był trochę odrapany i brakowało mu jednej świeczki... ale teraz prezentuje się całkiem nieźle i pasuje do wnętrza.

3 komentarze:

  1. Jeju masz stuletnią podłogę ?????????
    Zazdroszczę strasznie .
    Moje klimaty .Im coś starsze ,z duszą ,historią tym w tym lepiej funkcjonuję .Sklepy ze starociami mam wykreślone ze swojej listy na jakiś czas .Niestety !

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak,kocham starocie... :) Niestety, nie kupuję ich często. A przed końcem miesiąca to nawet zabraniam sobie na nie patrzeć :)... bo potrafię wysupłać z portfela ostatni grosz, jak mi się coś spodoba.


    OdpowiedzUsuń