sobota, 30 sierpnia 2014

Wyprawa do lasu. Grzyb, ten jedyny!


Wyprawa do lasu zaowocowała grzybem, kozakiem. Wielgachnym. Poza tym było marnie. Sześć przepięknych maślaków, dwie urocze surojadki ( zwane gołąbkami) i jedna rewelacyjna kurka :(  Drobnica była moja, a grzybisko to znalezisko mojego męża. Ale (ponoć) że nie liczy się ilość tylko jakość, wiadomo kto została królem dzisiejszego grzybobrania. Ale odbiję to sobie następnym razem :) Teraz grzyb pokrojony w plasterki suszy się w piekarniku. Pachnie na cały dom :) Jutro podam przepis na pyszny obiad z dodatkiem grzybków znalezionych przeze mnie. Było ich mało, ale wspaniale podkresliły smak dania. Co ugotowałam?   Zajrzyjcie do mnie jutro, zapraszam. 

Przepiękny :)







1 komentarz: