niedziela, 9 sierpnia 2015

Pogoda dobra na ... Pluszaki na lince

 
 
Czerwiec minął jak to mówią "jak z bata strzelił". Lipiec już poszedł w zapomnienie. Pędzi sierpień raźnym krokiem... a ja ciągle jeszcze "przed urlopem"... A bo to wszystko jakieś dziwne w tym roku. Albo pogoda zbyt brzydka albo zbyt gorąco. Albo zastępstwa w pracy, bo sezon urlopowy w pełni. Albo coś do zrobienia, co nie może poczekać...
Ostatnie dni są takie upalne, że i marzyć o ciepłych krajach nie trzeba. Sąsiadka wczoraj opowiadała mi jak to pięknie jej dzieci spędzają urlop w Chorwacji. Jak tam jest ciepło i miło... Ufff... na samą myśl zrobiło mi się słabo :) Przypomniałam sobie , jak  ubiegłym roku w Mostarze zwiedzaliśmy stare miasto. Upał był taki, że zmoczona chusta, która okryłam ramiona wyschła w parę minut... O nie dla mnie takie klimaty. Ciepło lubię, ale upały mnie męczą. Zamykam okna w moim mieszkaniu i delektuję się naturalnym chłodem starej kamienicy. Gdy mam ochotę na więcej orzeźwienia, wychodzę boso na trawnik świeżo polany wodą... Chodzę po chłodnej, wilgotnej trawie. Nie mam ochoty na większą aktywność fizyczną. Kuchenne wariacje zostawiam na chłodniejsze dni. Jest jednak coś, co robię z przyjemnością  w takie gorące dni. Bo pogoda taka jest idealna na... duże pranie :) Na linki idzie wszystko... pluszaki też. Pozdrawiam ciepło. D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz