piątek, 14 sierpnia 2015

Pomidory najlepsze... bo własne :)





Pomidory najlepsze, to te z własnej uprawy :) Mam wspaniałe, zdrowe, smaczne warzywa bo mam działkę... I chociaż ciężka to praca... Nigdy nie żałowałam, że wolny czas spędzam na wyrywaniu chwastów, podlewaniu, spulchnianiu gleby... Bo nic nie zastąpi radości obserwowania, jak z maleńkiego nasionka wyrasta sadzonka. Jak z sadzonki wątłej i delikatnej wyrasta wysoka roślina. Z rozczuleniem witam każdy mały, niepozorny kwiatek. Z radością oczekuję pierwszego czerwonego pomidorka. Jak on pachnie! Jak smakuje! Pomidory w różnych kolorach, wielkościach, kształtach i smakach :) Dzisiaj spędziłam cały dzień na działce. Gorąco było bardzo. A w szklarni szczególnie. Biegałam więc z konewką ( co lubię najbardziej ) bo wszystkie roślinki wołały "pić, pić, pić". Koszyk pełen pomidorów przytaszczyłam do domu. Nie starczyło mi jednak czasu i sił, żeby coś smacznego z nich przygotować.  Mam jednak pomysł, co z nich wyczarować :) Zapraszam jutro na pomidorowe...




1 komentarz:

  1. UWIELBIAM POMIDORY :). A takich z własnej działki po prostu zazdroszczę. Wiem jaka praca czeka każdego, kto chce zajadać własne warzywa. Ale na pewno warto podjąć ten trud :). Niestety nie mam takich mozliwości :(..

    OdpowiedzUsuń