poniedziałek, 28 grudnia 2015

Święta postawione na głowie i... jak oderwać się od suto zastawionego stołu :)



Święta za nami... Moim zdaniem, raczej były to Święta Wielkanocne a nie Boże Narodzenie. Już dawno ( a raczej jeszcze do tej pory) nie było tak ciepło w grudniu... Święta przez to ... całkiem postawione na głowie :) Zamiast śniegu i mrozu - ciepło i kwitnące pierwiosnki oraz bazie ( a w lesie rosną grzybki). Więc nie było wymówek... "Odczepiliśmy się" od stołu i z naszymi gośćmi na wycieczkę nad morze pojechaliśmy. A tam... pogoda piękna ( jak na tę porę roku) i słaby wiatr. Ludzi nawet sporo... Przyjechali tak jak my, żeby odetchnąć świeżym powietrzem, pospacerować, pobiegać z psem ( a nawet i z kotem). Spotkaliśmy nawet odważniaka, który wykąpał się w zimnej wodzie... Kilka kilometrów spaceru tam... i z powrotem plażą wzdłuż morza. Kilka godzin w ruchu. Spokój i relaks.Wyjazdy nad morze w czasie Świat to nasza rodzinna tradycja. Lubimy spędzać jeden świąteczny dzień w ten sposób. Dlaczego? Bo dzięki temu unikamy przejedzenia, przesiedzenia, przeogladania tv i przechorowania... Poza tym ma to też inne zalety. Ja, jako kucharka i gospodyni nie muszę przygotowywać dużych porcji jedzenia na kilka dni. Robię małe ale różnorodne i świąteczne potrawy. Zjadamy je z przyjemnością i bez przymusu. Po spacerze, nad morzem jemy obiad w sprawdzonej, małej restauracji. I możemy spróbować zawsze czegoś innego, nowego... Wybrać dania według własnego apetytu . Gości też można zaprosić na taką wycieczkę i zafundować im posiłek, jaki sami wybiorą. Uwierzcie mi, że wszyscy będą zadowoleni. A do domu wrócicie już tylko na ciasto i kawę. I tak jeden dzień świąteczny poświęcimy na korzyść dla naszego zdrowia. Naprawdę warto :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz